PROBLEMY Z MARCHEWKĄ

CCF20180605_00000

Nie myśl sobie, że ten wpis będzie dotyczył rolnictwa! Będzie to kolejna część zapowiadanego przeze mnie już wcześniej cyklu odnoszącego się do „turkusowej organizacji”, czyli metod zarządzania samym sobą i zespołem, których autorem jest prof. Andrzej Blikle. W pierwszej części wspominałam o motywacji, dziś temat kontynuuję i rzecz będzie właśnie o problemach z marchewką i kijem. Zapraszam do lektury!

Uważa się, że najlepszym narzędziem motywowania jest kij i marchewka. Ci, którzy zarządzają zespołami (i tu nie tylko mam na myśli menedżerów, ale również tych, którzy zarządzają procesami, np. edukacyjnymi, a więc i nauczycieli) często wychodzą z założenia, że ich podwładni, podopieczni, uczniowie, studenci są z natury leniwi i jedynie kij i marchewka są w stanie zmusić ich do pracy. Przecież nikt nie pracuje z własnej woli! Dla ścisłości powtórzę jeszcze definicję kija i marchewki (za: A. Blikle, Doktryna jakości. Wydanie II turkusowe, Gliwice 2017, s. 198). A więc marchewka to wszystkie z góry zapowiedziane miłe działania podejmowane przez kogoś silniejszego od nas w celu zmiany naszego zachowania. Ten, kto ma w ręku marchewkę, rządzi – może nam ją dać lub odebrać, według własnego upodobania. Natomiast kij to działania niemiłe, również z góry zapowiedziane i podejmowane w celu zmiany naszego zachowania. I tu również istotne jest to, że kij ma w ręku ktoś, kto jest od nas silniejszy i może go użyć, bądź nie, zgodnie ze swoim „widzimisię”. A oto przykłady typowego kija i marchewki:

– MARCHEWKA: wypłacenie premii, nagrody dla nauczycieli, awanse, zwolnienie z obowiązku wykonywania różnych obowiązkowych prac
– KIJ: pozbawienie premii, brak nagrody dla nauczycieli (choć na nią zasłużyli), pozbawienie możliwości awansu, nakaz pracy dodatkowej, np. w niepłatnych nadgodzinach

A teraz prawda, którą w jednym zdaniu doskonale ujął prof. Blikle: KAŻDA MARCHEWKA SŁUŻY JEDYNIE TEMU, ABY ZROBIĆ Z NIEJ KIJ, PONIEWAŻ SIŁĄ MARCHEWKI JEST TO, ŻE MOŻNA JEJ NIE DAĆ!

Prof. Blikle pisze też o KOMUNIKACIE MARCHEWKOWYM, wygłaszanym przez silniejszego, który mówi słabszemu: „Widzisz, tu jest marchewka. Mam ją i mógłbym ci ją obiecać z góry, ale wtedy ty nie wykonasz swojej pracy. A dlaczego nie wykonasz, mimo że w umowie o pracę zobowiązałeś się do tego? A dlatego, że jesteś leniwy i nieuczciwy. Dam ci ją więc dopiero, jak się postarasz” (A. Blikle, s. 199). No cóż… czasem komunikat marchewkowy jest faktycznie potrzebny, chyba każdy spotkał się w pracy z typem, do którego taki przekaz rzeczywiście pasuje. Jednak częstsze sytuacje są takie, że to ten silniejszy jest „władcą pierścieni” nie do końca sprawiedliwie podchodzącym do swoich podwładnych. Skoro więc, jak pisze A. Blikle, marchewka i kij to w gruncie rzeczy to samo, skróćmy nazwę i nazwijmy te narzędzia „motywacji” MARCHEWKIJEM. Prawda jest niestety taka, że marchewkij to doskonałe narzędzie… DEMOTYWUJĄCE. Podstawą jest tu poczucie, że i jedno i drugie ma za zadanie zmienić zachowanie. Fałszywa nagroda czy dotkliwa kara są więc tak naprawdę narzędziami manipulacji i nie mają wiele wspólnego z motywowaniem kogokolwiek. Jest to jedynie sztuczny motywator do pewnego, wymuszonego, działania, które dana osoba wykonuje pod pewnym przymusem. I kolejny świetny cytat z Doktryny jakości : ZA POMOCĄ MARCHEWKIJA MOŻNA PRAWIE KAŻDEGO ZMUSIĆ PRAWIE DO WSZYSTKIEGO, Z WYJĄTKIEM JEDNEGO – BY COKOLWIEK POLUBIŁ, A W SZCZEGÓLNOŚCI BY POLUBIŁ SWOJĄ PRACĘ (s. 203). Zgadzam się z tym w 100%!
I na koniec jeszcze małe podsumowanie wszystkich szkód wynikających z używania marchewkija:

– niszczy stosunki międzyludzkie
– ignoruje przyczyny i eliminuje konieczność racjonalnego działania ze strony przełożonego
– zniechęca do podejmowania wysiłku i ryzyka
– niszczy motywację wewnętrzną
– skłania do nieczystych zagrywek, manipulacji i kłótni

„Kary i nagrody mają zawsze i w każdych okolicznościach destruktywny wpływ na człowieka, odbierają mu bowiem jego naturalną motywację do pozytywnego działania” (s. 203). Całkowicie się z tym zgadzam, znam to, niestety, z własnego doświadczenia – i od strony tego, kto zarządzał marchewkijem (na szczęście to już przeszłość i wiele się nauczyłam na tym błędzie w zarządzaniu) i tego, kogo próbowano nim mamić.

A co Ty o tym sądzisz? Jak takim razie najlepiej motywować zespół?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s