Rzeka Motywacja i jej źródła

Kojarzysz cukiernie pod szyldem „A. Blikle” i te pyszne pączki, które w nich sprzedają? A wiesz, że założyciel sieci tych cukierni, Andrzej Blikle, to nie tylko dyplomowany mistrz cukierniczy, ale też profesor matematyki, członek Europejskiej Akademii Nauk i pracownik Polskiej Akademii Nauk? Świetne, prawda? Takiej różnorodności zainteresowań i kreatywności pozytywnie zazdroszczę. Jest to doskonały przykład człowieka, który żyje pasjami i tworzy (a właściwie już stworzył) z nich swoją ścieżkę rozwoju zawodowego. Ale nie o nim chciałam dziś napisać, a o jego książce, którą jakiś czas temu przeczytałam: „Doktryna jakości. Rzecz o turkusowej samoorganizacji”. Książka warta zauważenia i przeczytania zwłaszcza, jeśli interesujesz się takimi zagadnieniami, jak np. komunikacja w firmie (i nie tylko), samoorganizacja, motywacja, kompetencje osobiste i zawodowe.

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tematem motywacji, jej źródłami, jej podsycaniem i naprawianiem tego, co wcześniej mogło zostać zepsute. Zwłaszcza, że motywację wyjątkowo łatwo zgasić, pracując w zespole! O motywacji rozmawiam też podczas swoich sesji tutoringu rozwojowego. Zastanawia mnie, czy stopień zmotywowania może zależeć od wieku? Pracuję z różnymi grupami wiekowymi i zauważyłam, że osoby „starsze” (tzn. po trzydziestce :)), mające już uregulowane życie zawodowe i osobiste, są, wbrew pozorom, bardziej zmotywowane do zdobywania nowych umiejętności i doświadczeń, niż te przed trzydziestką.

Wracając do „Doktryny jakości” – jest w niej sporo interesujących spostrzeżeń i wskazówek dotyczących również motywacji. Wydają mi się one na tyle ważne, że tym wpisem postanowiłam rozpocząć mini cykl dotyczący tej książki! Zacznę trochę nie po kolei, bo od części III czyli od budowania rzeczonej motywacji. No i oczywiście chciałabym to odnieść i do edukacji, i do zarządzania firmą, i do naszego codziennego życia, w którym nasza wewnętrzna (i zewnętrzna) potrzeba działania też często się przydaje np. podczas wykonywania rutynowych prac domowych (osobiście powinnam się zmotywować do prasowania, którego nie znoszę, ale wyjawię swój sekret – wykorzystuję wówczas opisaną w jednym z wpisów technikę pomodoro – naprawdę działa!!)

Rodzaje i źródła motywacji

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego robisz to wszystko, co robisz? To znaczy, dlaczego pracujesz? Dlaczego jesz? Dlaczego idziesz do kina, czy spotykasz się z przyjaciółmi? Ponieważ wszystko to, co robisz, robisz w celu zaspokojenia swoich potrzeb i uzupełnienia braków, które odczuwasz (świadomie bądź nie). To jest właśnie źródło motywacji! Jak pisze Blikle (odwołuję się do wydania drugiego z roku 2017 wspomnianej już książki),

„każde działanie człowieka służy zaspokajaniu jego potrzeb.”

I ma rację.

Nasze potrzeby możemy podzielić na dwie grupy: potrzebę korzyści (tu wliczają się potrzeby rzeczowe i ambicje – pieniądze, rzeczy, sukcesy zawodowe, stanowiska, tytuły) i potrzebę wartości (tu: potrzeby społeczne, takie jak przyjaźń, miłość, akceptacja i potrzeby godnościowe – są to pewne wzorce postępowania). Potrzeby korzyści są więc bardziej „konsumpcyjne”, materialne, zewnętrzne, a te drugie – wartości – wewnętrzne, duchowe, wypływające z naszych wewnętrznych potrzeb wyższego poziomu. Potrzeby godnościowe zaś to te, które zaspokajają nasze poczucie tego, że postępujemy zgodnie z naszym „wewnętrznym kręgosłupem moralnym i etycznym”.

Abyśmy rozpoczęli jakiekolwiek działanie, musimy być pewni, że otrzymamy za nie nagrodę albo w formie korzyści, albo wartości. Co ciekawe, siła nagrody, jeśli otrzymujemy ją za często, słabnie i w pewnym momencie już nas do niczego nie zmotywuje. Jeśli za każdym razem będziemy dawać dziecku cukierka za zrobienie czegoś, czego ono nie lubi, to w pewnym momencie ten cukierek już nie wystarczy. Będzie to nagroda mało adekwatna do pokonania niechęci zrobienia czegoś „nieciekawego”. Jeśli swoich uczniów czy kursantów będziemy nagradzać tylko dobrymi ocenami – to też w pewnym momencie odpuszczą sobie naukę, ponieważ dojdą do wniosku, że oceny nic nie znaczą i nie są dla nich dostateczną motywacją. Będą chcieli „obejść system” tak, aby uniknąć kary i świadomie zrezygnują z nagrody. To się odnosi również do pracowników. Aby więc praca (albo uczenie się i nauczanie!) była wykonywana dobrze i z zaangażowaniem, musi dostarczać wyzwań, ale też szef/lektor/nauczyciel musi dostarczać narzędzia do tego, aby móc ją wykonać należycie.

Jeśli chodzi o pracę zawodową, wszystko jasne. Jak to jednak odnieść do nauczania? Jak zmotywować grupę do uczenia się i osiągania lepszych wyników? Kluczowe są tu te trzy wcześniej wspomniane hasła, takie słowa-klucze: ZAANGAŻOWANIE WYZWANIANARZĘDZIA. I teraz najważniejsze – te słowa klucze musimy odnieść najpierw DO NAS SAMYCH, jako dydaktyków. W pierwszym etapie budowania motywacji zespołu – grupy – klasy to MY musimy być zaangażowani w to, co robimy, powinniśmy stawiać WYZWANIA nie tylko grupie, ale PRZEDE WSZYSTKIM i W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI SOBIE. Te wyzwania to również nasza motywacja do tego, aby to, co robimy zawodowo było na jak najwyższym poziomie, aby było kreatywne, poprawne merytorycznie, inspirujące i rozwijające – NAS ORAZ TYCH, KTÓRYCH UCZYMY. I wreszcie NARZĘDZIA, czyli metody, którymi pracujemy, to, co wykorzystujemy podczas zajęć – nie tylko podręczniki, ale różnego rodzaju aktywności wzmacniające chęć uczenia się i zapamiętywania, i podsycające naturalną ciekawość człowieka do poznawania nowych rzeczy. Na dzisiaj tyle. Za tydzień będzie o kiju, marchewce i marchewkiju. 🙂

Blilke

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s